Nowy Teatr w Słupsku zaprasza

Premiera: 2010-09-10
Autor: Stanisław Ignacy Witkiewicz
Reżyseria: Jacek Bunsch
Scenografia: Tadeusz Smolicki
Muzyka: Janusz Grzywacz
Obsada:

Adam Jędrosz

Jerzy Karnicki

Krzysztof Kluzik

Zbigniew Kułagowski

Albert Osik

Sebastian Ryś

Irena Sierakowska

Marta Turkowska


Ceny biletów:
normalny: 31 zł
ulgowy: 26 zł
grupowy: 21 zł

Wariat i zakonnica

Stanisław Ignacy Witkiewicz- Witkacy
Wariat i zakonnica
czyli
Nie ma złego, Co by na jeszcze Gorsze nie wyszło
Krótka sztuka w trzech aktach i czterech odsłonach , 1923
Poświecona wszystkim wariatom świata
(y compris inne planety naszego systemu, a także planety innych słońc Drogi Mlecznej i innych gwiazdozbiorów)
i Janowi Mieczysławskiemu

Teatr, zdaniem Witkacego, utracił swoje mistyczne i mityczne jakości ponieważ został odseparowany od religijnych rytuałów. Ludzkość weszła w okres całkowitego upadku wszelkich absolutów, co jest wyraźnie widoczne w sztuce, w "Nienasyceniu Formą." Witkacy wierzył, że tylko teatr potrafił wywoływać "Uczucie Metafizyczne" poprzez "Czystą Formę". Analogicznie do "Czystej Formy" w malarstwie, "Czysta Forma" w teatrze może być osiągnięta za cenę deformacji psychologii i akcji. Znaczenie sztuki teatralnej staje sie jasne poprzez doskonałą syntezę wszystkich jej elementów: dźwięku, scenografii, poruszania się na scenie, itd. Swoje poglądy na teatr Witkacy przedstawił w książce Teatr (1923).
A więc: wchodzą trzy osoby czerwono ubrane i kłaniają się nie wiadomo komu. Jedna z nich deklamuje jakiś poemat (powinien on robić wrażenie czegoś koniecznego w tej właśnie chwili). Wchodzi łagodny staruszek z kotem na sznurku. Dotąd wszystko było na tle czarnej zasłony. Zasłona się rozsuwa i widać włoski pejzaż. Słychać muzykę organów. Staruszek mówi coś z postaciami, coś, co musi dawać odpowiedni do wszystkiego poprzedniego nastrój. Ze stolika spada szklanka. Wszyscy rzucają się na kolana i płaczą. Staruszek zmienia się z łagodnego człowieka w rozjuszonego "pochronia" i morduje małą dziewczynkę, która tylko co wpełzła z lewej strony. Na to wbiega piękny młodzieniec i dziękuje staruszkowi za to morderstwo, przy czym postacie czerwone śpiewają i tańczą. Po czym młodzieniec płacze nad trupem dziewczynki i mówi rzeczy niezmiernie wesołe, na co staruszek znów zmienia się w łagodnego i dobrego i śmieje się w kącie, wypowiadając zdania wzniosłe i przejrzyste. Ubrania mogą być zupełnie dowolne: stylowe lub fantastyczne -- podczas niektórych części może być muzyka. A więc po prostu szpital wariatów? Raczej mózg wariata na scenie? Możliwe, że nawet tak, ale twierdzimy, że tą metodą można, pisząc sztukę teatralną na serio i wystawiając ją odpowiednio, stworzyć rzeczy niebywałej dotąd piękności; może to być dramat, tragedia, farsa lub groteska, wszystko w tym samym stylu, nie przypominającym niczego, co dotąd było.
To była teoria, a w praktyce Witkacy upierał się, żeby, przede wszystkim, widzowie nigdy nie byli znudzeni. Uważał dramaty a la Ibsen za nudne, gdyż zawsze zajmują się one tymi samymi problemami psychologicznymi, dramaty symboliczne za płytkie, zaś adaptacje starych mistrzów za zbyt powtarzające się. Witkacy uporczywie utrzymywał, iż, z powodu wzrastającej degeneracji mas, metafizyka może zrodzić się w umyśle tylko przez szok i gwałtowność. Taki zespół nieprzyjemnych elementów, nazwany "perwersją środków artystycznych", zawierał, na przykład, dziwaczne kombinacje słów i akcji, dysonanse muzyczne, odpychające połączenia kolorów, itd.
Świat w teatralnych sztukach Witkacego jawi się jako nierealna kraina, pozbawiona logiki i jakiejkolwiek hierarchii wartości. Teatr ma być wyzwolony ze swoich dydaktycznych i politycznych funkcji.
Witkacy kładł nacisk na ważność wizualnych elementów w teatrze, dlatego ustawienie aktorów na scenie znaczyło wiele. Podczas przedstawienia, aktorzy mieli być świadomi tego, że są tylko elementami pewnej formalnej konstrukcji, zaprojektowanej aby zaszokować widzów środkami takimi jak czarno-białe twarze, skrajna otyłość itd. Dramaty Witkacego mogą być opisane najlepiej jako trójwymiarowe obrazy z dźwiękami. Chociaż wszystkie elementy są podporządkowane ogólnej idei formy, słowo ma pierwszeństwo.
We Wstępie do teorii Czystej Formy w teatrze (1923), Witkacy napisał: Wychodząc z teatru, człowiek powinien mieć wrażenie, że obudził się z jakiegoś dziwnego snu, w którym najpospolitsze nawet rzeczy miały dziwny, niezgłębiony urok, charakterystyczny dla marzeń sennych, nie dających się z niczym porównać.
 Wariat i zakonnica (1923), obrazuje groteskowo triumfujące zwycięstwo jednostki nad wrogim społeczeństwem.  Sztuka ta jest „poświęcona wszystkim wariatom świata i ma podtytuł Nie ma złego, co by na jeszcze gorsze nie wyszło”. Ten podtytuł jest trawestacją polskiego powiedzenia, "Nie ma złego co by na dobre nie wyszło" i ujawnia typowy "Witkacowski", wyśmiewający stosunek do otaczającego go świata.
Wizerunek świata jako domu wariatów jest jednym z dominujących motywów nowoczesnej literatury dramatycznej. W Wariacie i zakonnicy świat jest zredukowany do jednej celi w zakładzie dla umysłowo chorych, który jest zamieszkały przez najbardziej przerażające strachy Witkacego. Jego odraza na traktowanie go przez współczesnych jako szaleńca drastycznie narasta i wybucha w dénouement. Otoczenie w zakładzie dla wariatów stwarza atmosferę snów i wywołuje przygniatające poczucie klaustrofobii. Zestawienie twórczego umysłu poety wariata i narzuconego mu środowiska stwarza dramatyczne napięcie i pogłębia kontrast między jego indywidualnością a stadem, symbolicznie reprezentowanym przez personel szpitala. Walpurg jest silną indywidualnością, która nie znosi dostosowania się. Jego pogoń za unikalnością jest odbierana jako szaleństwo, a dramat szuka możliwości 'uzdrowienia' szalonego artysty.
Klęska indywidualności była obsesją Witkiewicza przez całe życie. Wierzył, że kwintesencja mocy twórczej leży w indywidualności artysty. Społeczeństwo w swoim dążeniu do uległości spętało wszystkie oryginalne talenty i nałożyło ograniczenia na jednostkę. Walpurg reprezentuje takiego zdławionego artystę, ale buntuje się przeciwko systemowi, który więzi jednostkę. Szalony poeta jest spętany na czterech poziomach: po pierwsze, jest zamknięty przestrzennie przez swój ubiór i celę dla furiatów; po drugie kaftan bezpieczeństwa i skrzypiąca podłoga symbolizują jego uwięzienie przez społeczeństwo; po trzecie jest ograniczany seksualnie, co staje się jasne z jego stwierdzenia do Siostry Anny: pani właśnie przypadkiem jest pierwszą [kobietą], którą po dwóch latach widzę.
Fot. 1 - Wariat i zakonnica, wystawienie w Teatrze Małym w Warszawie, 1926.  Akt I. Walpurg (J. Maliszewski), Siostra Anna (Maria Modzelewska). Reż. K. Borowski, scen. S.I. Witkiewicz.Psychiatra Burdygiel poucza Siostrę Annę aby postępowała zupełnie swobodnie, tak jak jej nakaże głos sumienia, tylko pod żadnym pozorem nie spełniała jego życzeń, co zwraca uwagę na umyślne ograniczanie seksualne; po czwarte, i najważniejsze, Walpurg jest ograniczony twórczo, ponieważ nie wolno mu pisać. Narzucone przez jego katów ograniczenia i lekarstwa zrobiły z Walpurga żywego trupa i tak właśnie określa on siebie do Siostry Anny. Scenografia przypomina grobowiec: gdy Walpurg pojawia się po raz pierwszy na scenie, leży na łóżku w ponurej celi, oświetlonej tylko przez pojedynczą przyciemnioną żarówkę; rozsiane tu i tam kolory pogłębiają tę nierealną atmosferę; Walpurg jest zawinięty w kaftan bezpieczeństwa, jak mumia pokryta bandażami. Kiedy budzi się ze snu jak śmierć, reaguje jakby zstąpił do ziemskiego świata. Walpurg tęskni do śmierci, ale nie pozwala się mu umrzeć.
Takie jest prawo wobec nas, szalonych, cierpiących bez winy. Jesteśmy torturowani jak najgorsi zbrodniarze. A umrzeć nam nie wolno, bo społeczeństwo jest dobre, bardzo dobre i dba o to, byśmy się nie przestali męczyć przedwcześnie.
Zarządcy szpitala dla obłąkanych, jako reprezentanci społeczeństwa, nie dają Walpurgowi spokoju, lecz upierają się by go wyleczyć dla wspólnego dobra. Walpurg zdaje sobie sprawę z konsekwencji takiego "leczenia.":
Dawniej nie było "nienasycenia formą", nie było perwersji w sztuce. A życie nie było bezcelowym poruszaniem się bezdusznych automatów. Społeczeństwo jako maszyna nie istniało. Było miazgą cierpiących bydląt, na której wyrastały wspaniałe kwiaty żądzy, potęgi, twórczości i okrucieństwa.
Poeta dodaje po chwili: 'Wielkość w sztuce jedynie jest dziś w perwersji i obłędzie - oczywiście mówię o formie.
Obłąkanie było również obsesją Witkacego. Był on przez krytyków uważany za psychopatę i nie zdołał obalić legendy, jakoby jego pisarstwo było wynikiem obłąkania. W swojej teoretycznej pracy, Wstęp do teorii Czystej Formy w teatrze, Witkacy opisuje idealny model nierealistycznej sztuki teatralnej i pyta ironicznie: A więc po prostu szpital wariatów? Raczej mózg wariata na scenie? Jakby odpowiadając na swoje własne pytanie, Witkacy w Wariacie i zakonnicy nie tylko opisał działanie mózgu szaleńca, ale i posunął się o krok dalej i pokazał swoją wyższość nad "miazgą bydląt". Wyzwolenie Walpurga z zamknięcia prowadzi do zerwania z ustalonymi normami i tabu.
Fot. 2 - Wariat i zakonnica, wystawienie w Teatrze Małym w Warszawie, 1926.  Akt II. Walpurg (J. Maliszewski) morduje Dr. Burdygiela (J. Staszewski).Wszystkie absoluty rozpadają się, nawet śmierć jest pozbawiona swojej ostateczności.  Chwyt z martwym powracającym do życia służy przywołaniu Uczucia Cudu Metafizycznego. Społeczeństwo uznane jest za instrument uwięzienia wywrotowych jednostek w imię wspólnego dobra. Witkacy parodiuje takie stereotypy. Puenta jest rewoltą przeciwko zasadom czasu, przestrzeni i społeczeństwa.
Wyzwolenie Walpurga poprzez cierpienie i samobójstwo, chociaż stanowi groteskowe oczyszczenie, przywodzi na myśl dziewiętnastowieczny obraz poety jako męczennika. Ten pomysł jest wzorowany na przejściu Chrystusa od śmierci do życia. Takie przejście Walpurga trwa też trzy dni i towarzyszy mu burza. Pomaga mu kobieta, która przygotowuje go na doświadczenie śmierci. Kiedy Walpurg umiera, przyjmuje pozycję podobną do krzyża. Wówczas bramy piekieł roztwierają się by wypuścić cierpiących a kaci stają się ofiarami. Chwała powrotu Walpurga jest podkreślona przez jego nowe odzienie; wydaje się on także bardziej pewny siebie. Komizm tkwi w rzeczowym potraktowaniu sprawy przez Witkacego. Zmartwychwstanie Walpurga, pełne naturalności, przedstawione jest bez uciekania się do siły wyższej. Końcowa scena może odnosić się do zwykłego życia; nawet świadkowie zmartwychwstania Walpurga wierzą w jego powrót i mówią do niego, chociaż jego zwłoki leżą na podłodze. Prawdziwy artysta uwalnia się przez śmierć, podczas gdy jego zawzięci strażnicy biją się między sobą.
Spektakl w Nowym Teatrze im. Witkacego reżyseruje wybitny twórca, były dyrektor kilku polskich teatrów - Jacek Bunsch w scenografii Tadeusza Smolickiego.

Fot 1. Wariat i zakonnica, wystawienie w Teatrze Małym w Warszawie, 1926. Akt I. Walpurg (J. Maliszewski), Siostra Anna (Maria Modzelewska). Reż. K. Borowski, scen. S.I. Witkiewicz.
Fot 2. Wariat i zakonnica, wystawienie w Teatrze Małym w Warszawie, 1926. Akt II. Walpurg (J. Maliszewski) morduje Dr. Burdygiela (J. Staszewski).


NOWY TEATR 76-200 Słupsk, ul. Lutosławskiego 1, tel.: 59 846 70 00 | e-mail:
Strona hostowana jest na serwerze i łączach TVK Słupsk
Logowanie