Historia konfliktu Antonio Salieriego Włocha, nadwornego kompozytora na wiedeńskim dworze cesarza Józefa II i Wolfganga Amadeusza Mozarta jednego z największych kompozytorów w historii, geniusza już wówczas dobijającego się pierwszej pozycji w ówczesnym świecie artystycznym pasjonowała wielu twórców. Nic dziwnego: jej osią jest wątek odwiecznego konfliktu między artystą i rzemieślnikiem sztuki, geniuszem i miernotą. Na ile ten właśnie spór, a właściwie finał temu sporowi przypisywany, odpowiada prawdzie historycznej nie wiadomo. Faktem jest, że Mozart zmarł w wieku 35 lat w wyjątkowo niejasnych okolicznościach. Faktem jest też, że 30 lat później Salieri przyznał się do jego zamordowania. Rzecz w tym, że kurował się wówczas w domu dla obłąkanych.
Najoryginalniej opowiada tę historię współczesny brytyjski pisarz i scenarzysta Peter Shaffer w dramacie „Amadeus”. Shaffer skupił się na skutkach obsesji sławy. Oto Antonio Salieri, muzyk sławny i ceniony, rozchwytywany na wiedeńskim dworze, nagle czuje się poniżonym, bo oto znalazł się w cieniu młodego geniusza, Mozarta. Salieri, który swoją karierę uważał dotąd za rezultat kupieckiego „paktu z Bogiem”, Bogiem, który miał go wspierać we wszystkich twórczych przedsięwzięciach i wznosić na wyżyny nieśmiertelnej sławy czuje się przez Boga oszukany. Oszukany, bo w muzyce Mozarta wyraźnie słyszy, że łaską geniuszu Stwórca obdarzył nie jego, lecz osobnika wulgarnego i infantylnego. Obsesja sławy i rozczarowanie do Stwórcy każą Salieriemu wziąć rzecz w swoje ręce. Wikła więc Mozarta w sieć intryg i łajdactw.
Sztuka Shaffera ma też swoją wersję filmową, którą reżyserował Milos Forman; obraz dostał aż osiem Oskarów. „Amadeusz” Shaefera jest więc dla słupskiego teatru wyzwaniem najwyższej próby. Scenariusz spektaklu oparł na własnym pomyśle Zbigniew Kułagowski, dyrektor Nowego Teatru. On też jest jego reżyserem. Akcję słupskiego „Amadeusza” skupił w równej mierze na konflikcie obu muzyków, co muzyce Mozarta, bogato ilustrującej spektakl.
Szykuje się widowisko o takim rozmachu, jakiego w Słupsku jeszcze nie oglądano. Nie wystarczą na to przedsięwzięcie deski Teatru. „Amadeusz” będzie wielkim widowiskiem plenerowym, jego sceną będzie plac przed słupskim Ratuszem. W widowisko zaangażowana jest prawie setka wykonawców, nie tylko aktorów. W scenach operowych zaśpiewa kilkunastu znakomitych wokalistów, reprezentujących znane teatry operowe z kraju i z zagranicy. Casting solistów odbył się w marcu br. we Wrocławiu i przeprowadziła go Arena-Classica. Niewątpliwą gwiazdą będzie Janusz Monarcha bas-baryton ze Staatsoper w Wiedniu.
Wystąpi także Chór Opery Wrocławskiej. Zaś balet, wedle własnej choreografii, poprowadzi Alexandr Azarkevitch. Autorem scenografii jest Wojciech Stefaniak. W roli Mozarta wystąpi Marcel Wiercichowski zaś w postać Antonio Salieriego wcieli się Krzysztof Bauman.