Mayday
Tytuł oryginalny: Run for your wife
Mayday Superstar
Czy tekst komediowy, farsowy może być supergwiazdą w teatrze? Może lśnić swoim prywatnym, wewnętrznym światłem inteligencji Autora, czułego na oczekiwania Widza? Okazuje się że tak. Gwiazda - tekst, wyinterpretowana precyzyjnie przez czującego dowcip sceniczny reżysera, oprawiona w talent wrażliwych aktorów pozwala nam wyluzować się w Teatrze i śmiać się bez ograniczeń. A śmiech daje nam siłę do życia, ładuje nam energetyczne akumulatory.
"Mayday" to jedna z najlepszych światowych komedii. W oryginale - "Run For Your Wife" Ray'a Cooney'a - opowiada o historii londyńskiego taksówkarza bigamisty, któremu przez lata udaje się lawirować między dwiema kochającymi go żonami. Niejaki John Smith, usiłuje wybrnąć z pomocą przyjaciela z tarapatów i nieoczekiwanych zbiegów okoliczności, demaskujących jego podwójne życie: w dwóch oddzielnych domach, z dwiema różnymi, równie mocno kochającymi go małżonkami. Smith stacza śmiertelny pojedynek z obiema kobietami, jednym homoseksualistą - i komplikującymi jeszcze bardziej sytuację - gapowatymi inspektorami policji londyńskiej. Historia wpadki bigamisty wydawałaby się dobrym tematem na tragedię, Cooney udowodnił, że to najśmieszniejszy temat na świecie.
"Sztuka Cooney'a to mistrzostwo gatunku" - pisał Paweł Głowacki po kolejnej, krakowskiej premierze - "wehikuł śmiechu tkany misternie i bez wytchnienia na kanwie kompletnej bzdury. Oto przed nami historia demaskowania się londyńskiego taksówkarza-bigamisty. Cóż to kogo obchodzi? Co to obchodzi Polaka zwłaszcza? Kompletnie nic. Ale też nie o to chodzi, by obchodziło, ale o to, aby śmieszyło. I rzeczywiście się śmiejemy (jeśli ryk można nazwać śmiechem) przez bite dwie godziny. Śmiejemy się z niczego, śmiejemy się, gdyż wobec takiej galopady słowno-sytuacyjnych gagów nie sposób pozostać frasobliwym. Ta premiera w Bagateli była już grana ponad tysiąc razy”.
Nie ma żadnej różnicy pomiędzy mężczyzną odkrywającym swą żonę w łóżku z jego najlepszym przyjacielem w farsie, a mężczyzną znajdującym swą żonę w łóżku z jego najlepszym przyjacielem w tragedii. Reakcja męża w każdej ze sztuk powinna być taka sama. Różnica polega na reakcji publiczności, a nie męża. Tak twierdzi Ray Cooney, autor najbardziej kasowych i z pewnością najśmieszniejszych fars, jakie powstały na Wyspach Brytyjskich w ciągu ostatnich lat i szturmem zdobyły teatry Europy Zachodniej i Broadwayu.
A więc tekst-hit, tekst kanoniczny dla tego gatunku, pod ręką czujnego reżysera Edwarda Żentary pozwoli nam odreagować na nie zawsze życzliwą dla nas rzeczywistość, pozwoli obśmiać ją, ale i odśmiać, i choć być może wydarzenia opisywane przez Cooney'a nie będą naszymi doświadczeniami, to czysty śmiech jako taki jest na wagę złota. Kto potrafi się szczerze śmiać, potrafi też w pełni żyć, twierdził jeden z najwybitniejszych twórców komedii filmowych Charles Chaplin. I reszta już niech pozostanie tajemnicą śmiechu Państwa. I do spotkania na tysięcznym spektaklu w Słupsku.
Czas trwania spektaklu 2 godz. 10 min.